dym. .
- Z – odezwał się Erik – powinnaś ją puścić.. Nagle zrobiła się zupełnie bezwładna w jego ramionach, jakby jej ciało pozbawione było kości. Drżała. On również drżał, trzęsły mu się ręce, kiedy delikatnie układał jej biodra na łóżku. Nigdy jeszcze tak bardzo nie pożądał kobiety. I czuł, że pragnie czegoś jeszcze. Zdumiała go własna potrzeba chronienia tej istoty. Gdy minął ostatni orgazm, dyszała lekko. Nagle przekręciła się na bok i zwinęła w kłębek, niewinna jak kociątko.. – Twoje dziecko? – zapytałam, starając się mówić miło i w tonie zachęcającym do rozmowy.. Górami.. Nie podniósł wzroku znad otwartej książki. Zrobiło mi się niedobrze, bo zdałam sobie sprawę, że wydłużył palce, żeby lepiej ją trzymać.. Spojrzałam na Eddena.. Odruchowo dotknęłam skroni. Namacałam najwyżej jeden lub dwa szwy, podczas gdy wczoraj wyczuwałam, że jest ich co najmniej dziesięć. Dziwne, bardzo dziwne. A co jeszcze dziwniejsze, od rana ani razu nie pomyślałam o tym skaleczeniu.. Byś żałował, gdybym rzeczywiście je wbiła. Jak mogłeś być taki głupi? Mogłeś. - Proszę schować broń, a panna Blake stąd odjedzie - rzekł Perry..