- Są całkiem milusi - zauważyła Isabel, mierząc wzrokiem wyjątkowo niewinnie wyglądającego chłopca, który rozglądał się wokół szeroko otwartymi oczami i podpisywał rocznik Chucka żółtym markerem. .
Dlaczego nie kazałam mu się przebrać w coś bardziej oficjalnego?. Nie, proszę pani - odparłam, mocniej naciągając brzydką czapkę ze znaczkiem firmy ogrodniczej. - Chyba utrudnia mi zadanie, żebym nie próbowała przejąć jego terytorium.. - Przekaż mu, że dziękuję za kalendarz – odparłam.. - Oczywiście - odparłam, zastanawiając się, od czego może uciekać taki staruszek jak Keasley.. Zawiodłeś", pomyślała.. W swoje. Nie włączyliśmy lampy, lecz nie potrzebowałam go widzieć. W świetle.