czuła się jak wtedy, kiedy patrzyła na masło roztapiające się na idealnie przypieczonych .

Rozglądali się wokół niepewnie, ale żaden z nich nie chciał się poddać jako pierwszy. Jeden był najwyraźniej młodszy i głupszy od reszty – brodaty blondyn z głupio wyglądającą bandaną na głowie. Miał w oczach chęć do bitki; jego duma nie mogła sobie poradzić z tą sytuacją. Zdradził swój zamiar, zanim jeszcze się poruszył, więc błyskawicznie podałam kij wampirowi, który złapał go tak szybko, że nie byłam w stanie tego nawet zauważyć.. - Nie jest to chyba boleśniejsze czy trudniejsze, niż być podejrzewanym o morderstwo. Po prostu dotąd przyzwyczaiłaś się nie wykorzystywać swojego daru.. Istnieją pigmeje, rasa kaukaska czy azjatycka. - Spojrzała smutno. - Jest nas mniej niż kiedyś.. - On jest w porządku - powiedział. - Wpuść go. - Ale.... - Bierzecie udział czy jesteście gośćmi? - spytała. Dzwoneczek poruszył się lekko.. - Nie zrozumiał pan, panie Heffer. W Domu Nocy kotom wolno wszędzie chodzić. I to one wybierają swoich właścicieli, nie odwrotnie. Zoey więc nie potrzebuje niczyjego zezwolenia, skoro Nala ją wybrała – zręcznie wyjaśniła Neferet.. -Dosyć tego.- Zdarł z siebie koszulę i podkoszulek jednocześnie. Skupił się na drzwiach. Zatrzasnęły się.. Jak on śmiał wejść do tego domu pod fałszywym pretekstem! Jak śmiał usiłować mnie ukarać.